Czy zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądałby świat za dwadzieścia… pięćdziesiąt, czy… sto lat? Teraz możesz doświadczyć tego na własnej skórze. Wystarczy dać się zamrozić dla potomności!
Hibernacja od zawsze była interesującym tematem. Wizja zamrożenia ludzkiego ciała i przywrócenia go później do życia stała się inspiracją dla wielu twórców filmowych i literatów.
Neil Jones napisał opowiadanie „The Jameson Satellite”, którego bohaterem jest ostatni Ziemianin, profesor Jameson. Chciał on po śmierci zachować ciało, dlatego zostało ono zamrożone i wystrzelone na orbitę okołoziemską.
Po upływie czterdziestu milionów lat bohater został znaleziony i przywrócony do życia przez cywilizację cyborgów. Dzięki pomocy obcych mógł zająć się badaniem kosmosu.
Kolejnym człowiekiem, którego zainspirował temat hibernacji był Juliusz Machulski. Reżyser w latach 80-tych nakręcił film „Seksmisja”. Dwaj bohaterowie poddają się hibernacji na okres trzech lat, lecz zostają wybudzeni po pięćdziesięciu, w świecie pozbawionym mężczyzn.
Naukowcy dowiedli, że „kriopochówek” jest jak najbardziej możliwy. Pierwszymi „ochotnikami” do wprowadzenia pomysłu w życie były laboratoryjne myszy. Test wypadł pozytywnie.
– Sprawiliśmy, że normalnie ciepłokrwisty ssak stał się zwierzęciem "zimnokrwistym" – mówił jeden z naukowców koordynujących testy. Oznaczało to, że zagadnienie hibernacji wydostało się ze sfery science-fiction.
Taki obrót sprawy popchnął do działania Roberta Ettingera, który stworzył „krionikę”, czyli ruch postulujący o zamrażanie ciał zmarłych ludzi. Wszystko po to, by za jakiś czas mogli wrócić do życia. Mężczyzna zgodził się na zamrożenie swojego ciała i tak też się stało. Hibernacji poddano także jego matkę i żonę.
Niedługo później stało się możliwe zamrażanie niektórych części ciała, na przykład mózgu lub całej głowy. Istnieją organizacje oferujące tego rodzaju zabiegi za ponad 200 tysięcy dolarów!
Taka operacja nosi nazwę „neuroprezerwacji”. Zwolennicy tej metody twierdzą, że w przyszłości będzie można odczytać osobowość i wspomnienia zawarte w zamrożonym mózgu. Wszystko po to, by przenieść zebrane dane do komputera lub sztucznego ciała.
Szybko stało się jasne, że hibernacja może być niezwykle dochodowym interesem. Biznesowa machina ruszyła. Dzisiaj pojawia się wiele ofert na temat pośmiertnego przechowania ciała. Jednak szczytowe odkrycie naukowców pozwoli w przyszłości nie tylko na spełnianie zachcianek bogaczy.
Hibernacja może zwiększyć szanse na przeżycie wielu ofiar wypadków. Niska temperatura sprawia, że komórki mózgowe mogą przeżyć dłużej bez dostaw tlenu. Zachodzące w nich procesy ulegają zahamowaniu, więc nie zużywają zbyt wiele energii.
Gdyby wywołano ten sam stan u ludzi, zyskano by na czasie potrzebnym (na przykład) pacjentom oczekującym na przeszczepy.
Zatem hibernacja „na żądanie” ma wiele plusów. Być może zastosowanie jej na chorych zrewolucjonizowałoby współczesną medycynę.
Póki co, nikt tak naprawdę nie wie, czy przywrócenie zamrożonych zmarłych do życia jest możliwe.
W obecnej chwili dzięki hibernacji można jedynie przechowywać narządy i tkanki do przeszczepów.
MATEUSZ MALUDZIŃSKI


